Każdy czegoś się boi. Są niezliczone chyba rodzaje fobii. Od lęku przed wyjściem, czy przed ludźmi, istnieją także lęki przed zwierzętami, te uogólnione i rodzajowe. Można bać się pająków, czyli tzw. arachnofobia, można bać się kotów, czyli tzw. ailurofobia, czy wreszcie można obawiać się myszy. Musofobia, jak świat światem istnieje od dawna. Najczęściej przypisywana jest kobietom. Ileż razy widzimy w telewizji, jak to pani domu na widok małej myszki skacze z piskiem i woła: myszzzz. Pytanie, czy ten lęk może dotyczyć także określonych gatunków myszy? To ciekawe pytanie. Takie rozróżnienie lęku byłoby możliwe jednak tylko w przypadku posiadania wiedzy i umiejętności rozróżnienia myszy od myszy. W dzisiejszych czasach poziom wiedzy przyrodniczej, choć jest o niebo lepszy niż jeszcze kilkanaście lat temu, jednakże niewystarczający u wielu ludzi. Trudno sobie wyobrazić przeciętnego zjadacza chleba, który odróżni nornicę od myszy polnej. Mysz polna jest dość charakterystyczna, ale podejrzewam, że jeżeli ktoś boi się myszy, to w sytuacji zetknięcia się z tym stworzonkiem wystarczy, że będzie przypominało mysz i histeria gotowa.


Nie sądziłem, że problem myszy polnej może być tak uciążliwy, dopóki nie przeczytałem tego artykułu. Mamy je w piwnicy od kilku tygodni i zaczynamy tracić cierpliwość. Cieszę się, że autor podzielił się swoją wiedzą na temat skutecznych metod pozbycia się tych szkodników. Mam nadzieję, że uda nam się szybko rozwiązać ten problem!
Ze względów bezpieczeństwa komentarze są dostępne tylko po zalogowaniu.